RSS Feed

Krwawe flaki

Posted on

Dziś zajmiemy się potrawą, od której powinniśmy byli w ogóle zacząć „Gotuj z Cthulhu”. Flaki! Flaczki! Flaczunieńki! Uwaga, wegetarianie: jeśli usuniecie z przepisu flaki, Cthulhu usunie flaki z was 🙂

Czytelnicy skarżą się, wyjaśniam zatem: nie naśmiewam się z wegetarian. Wprost przeciwnie, drodzy jarosze, sam Przedwieczny was uwielbia! Dzięki specjalnemu składowi paszy, którą jesteście karmieni, wasze mięso jest delikatniejsze i mniej śmierdzi, a zdrowy tryb życia i dużo ruchu czynią je dużo jędrniejszym. Jesteście ludzką wołowiną z Kobe i możecie być pewni, że gdy gwiazdy ustawią się właściwie, a Cthulhu się przebudzi, wejdziecie w skład bardzo wyrafinowanych przystawek (prosciutto z wegan to poezja).

Flaczki są jak płatki śniegu: każdy inny!

Nie każdy lubi flaki. Jeśli, drogi gościu, należysz do frakcji antyflaczystów, daj się przekonać! Pamiętaj, że z flakami jest jak z piercingiem genitaliów: trzeba się przemóc za pierwszym razem, każdy następny to przyjemność.

Przepis jest prosty jak drut. Potrzebne nam będą:

  • dwie paczki flaków wołowych (najczęściej spotykane to takie po 900 g; najlepiej mrożone)
  • standardowa, 450-gramowa paczka mrożonej włoszczyzny pokrojonej w paski
  • jedno opakowanie gotowej mieszanki przypraw do flaków
  • zwyczajowe dwie kostki rosołowe, liść laurowy, ziele angielskie, majeranek, imbir
  • oraz coś jeszcze, ale to niespodzianka – więcej na końcu przepisu 🙂

IT BEGINS.

Bierzemy duży pięciolitrowy garnek, wrzucamy do niego flaki, zalewamy wodą… i zaczyna się harkor. Nic nie jest w stanie przygotować człowieka na ten charakterystyczny, nieprawdopodobny, szczypiący w oczy i wyżerający duszę odór. Tak śmierdzi gotujące się gówno. Tak pachnie R’lyeh w ciepły dzień po deszczu. Kiedy w moim domu gotowano flaki, płakałem i pytałem, czy jestem adoptowany. Wtedy zaczynała płakać mama. Czemu płaczesz, mamo?, pytałem, wycierając mieszające się ze łzami gluty, na próżno szukając wskazówek w jej mętnym spojrzeniu pogrążonej w depresji alkoholiczki.

Nie wszystkie przeżycia podmiotu lirycznego muszą być doświadczeniami autora. Pragnę z tego miejsca gorąco pozdrowić przyjaciół, którzy przeczytawszy poprzednią notkę, dyskretnie zerkali na moje przedramiona, szukając śladów po pikutku.

Wydaje mi się, że jadłem raz flaki przygotowane według przepisu na opakowaniu, tj. bez wcześniejszego obgotowania. Było to w barze szybkiej obsługi w Warszawie. Interesujące doświadczenie: próbować wsadzić łyżkę z zupą do ust, jednocześnie odwracając głowę, zaciskając oczy i jęcząc "ja pierdolę".

Gotujemy flaki przez pół godziny, dusząc się od smrodu i rozważając przejście na weganizm. Wywalamy flaki z gara na cedzak, płuczemy je wodą, myjemy dokładnie garnek (the particles… they’re lingering…), wrzucamy flaki z powrotem, zalewamy wodą, gotujemy następne pół godziny. Mają być sterylne jak ksiądz po wasektomii!

Wywalamy po raz trzeci na cedzak, nalewamy nową wodę. Stawiamy z powrotem na gazie, dorzucamy kostki rosołowe, liść laurowy, ziele angielskie, włoszczyznę i przyprawę do flaków. Opcjonalnie można dosypać więcej imbiru albo majeranku. Gotujemy jakieś pół godziny, żeby mrożonka i przyprawy zmiękły i puściły soki. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Gdyby Magda Gessler spróbowała zrobić "Kuchenne rewolucje" w kuchni Cthulhu, chyba by umarła. Dosłownie!

Wielu z was pyta już na pewno: „No ale skąd krew w tytule, autorze kochany? Przecież flaczki wyglądają jak białe robaki pływające w szarej brei!”. Czas na twist w przepisie, na przekrętkę, która z pewnością oburzy niejednego flaczkowego purystę. Nie tak robiła flaczki twoja babunia? Twoja babunia nie żyje, a ja tańczę na jej grobie!

W przenośni.

Gra w słoneczko, Cthulhu stajla.

A przekrętka wygląda tak: powinniśmy mieć w garnku ok. cztery litry zupy. Trzy litry przelewamy do praktycznych pojemniczków i mrozimy na później. Do pozostałego litra dodajemy

  • 500 ml pikantnego przecieru pomidorowego z pudełka i
  • ze trzy ząbki czosnku.

Taka pyszna porcja flaków à la Mediterranean starczy na dwa ponure samotne posiłki 🙂 Podawać z wódzią, bułeczką, rąsią i nóżeczką. Smacznego!

Pragnący zachować anonimowość kierowca ciężarówki (któremu tak spodobała się metafora z poprzedniej notki, że na przednim zderzaku swojego TIR-a wykleił wielkie słowo "MIŁOŚĆ") wydaje fokę aprobaty flaczkom w wersji Cthulhu.

Advertisements

25 responses »

  1. No to już nikt nie będzie mógł narzekać, że Cthulhu jest smutny.

  2. Trzykrotne obgotowywanie flaków w tym przypadku to herezja. Odstąp od Cthulhu i zapisz się lepiej do FMS. Phi!

    W dodatku bez gałki muszkatołowej?! Potępiam.

  3. Czy złą ponadnarodową korporacją sponosrującą dzisiejszy odcinek jest Bosch?

    Dla słabych duchem, dla sprzeniewierzających się tradycji, oraz dla tych, którym flaczki są niedostępne z przyczyn geograficznych, istnieje przepis-podróbka bez podrobów. Zainteresowanym posłużę.
    Fear not, przepis ten zawiera mięso niewinnych, bezbronnych, czujących kręgowców.

  4. Gotowanie gotowaniem, a spróbuj je przypalić.

  5. W’ogle chciałbym powiedzieć, że nigdy nie spodziewałem się, że blogasek kulinarny będzie mnie bardziej bawił niż śmieszne obrazki z kwejka.

  6. die! eat! die!

  7. Osobiście jestem zniesmaczony faktem, iż flaki nie zostały uprzednio wydarte z wegan na ołtarzu na skraju przedwiecznego oceanu. Ku chwale Cthulhu oczywiście.

  8. Wersja z przecierem pomidorowym to nie jest novum. Moja szanowna babcia twierdzi, że jest to wersja „dla dam i dzieci”. W dodatku lepsza niż zwykłe flaczki z pieprzem na grubo 😀

  9. Uprzejmie proszę o odturlanie się od martwych babuń. Te, które znałam za życia, podczczywały Cthulhu (przynajmniej sądząc po ich wariacji nt flaków). Flaki (może nawet i z wegan) kupione na bazarze Różyckiego były najsamprzód płukane i odwirowywane w pralce, a później po tajnej obróbce doprawiane potworną ilością pieprzu i czuszką. Człowiek jadł, płakał płynnym napalmem, pluł lawą i jadł dalej, takie były pyszne.

  10. Flaki są z wegan. Krowa to weganin.

  11. Prawdziwy mężczyzna pierdzi przy sikaniu, nie robi backupów, nie nosi bielizny oraz ze smakiem zjada włochatą golonkę i śmierdzące flaki swoich wrogów. Ciekawe czy matka uderzy mnie warząchwią jak poproszę ją o zrobienie garczka flaków z przecierem podczas następnej wizyty w domu?

  12. Jak golonka to tylko z pieczontkom. Jak żryć flaki wroga to tylko na surowo i tu przepis jest do zwieracza.

  13. Drogi Autorze, niecierpliwie czekam na przepisy wigilijne a la Cthulhu. Tyle możliwości…
    Stanisław z Białej Podlaskiej

  14. Po prostu muszę się podzielić:
    z 3 cebul, 2 puszek pomidorów w kostkę i słoiczka zielonego pesto przyrządzamy pierwotną breję. Breję zagęszczamy – uwaga! – płatkami kukurydzianymi. Podawać z serem feta. Pyszne. Popić można herbatą zaparzoną z dwiema kulkami ziela angielskiego lub czterema ziarnami zielonego pieprzu.
    Prawdziwy lewak mieszając pomidory z pesto nuci „Bandiera rossa”. Ale co śpiewać przy dodawaniu płatków kukurydzianych?

  15. noo fakt, gdyby Gesslerowa by to zaobaczyla to by padla..nie mowiac o innych dam z blogow kulinarnych (w tym ja, bo nienawidze wszelakich kostek, etc). Ale przyznam, ze od flaczkow jestem uzalezniona i ich zapach zabija we mnie ultraekologiczna babke i pragne je pozerac w ilosci litrow:D

    nt. A w ogole jestes pierdola saska, bo dales reklame za darmo:D eh…

  16. za zupę podziękuję, a za styl i treść wręczę nobelka 🙂 pozdrawiam 😉

  17. A pulpeciki? Flaki bez pulpecików??? Pulpeciki oldskulowe powstają ze szpiku wołowego (łój jest niezbędnym składnikiem) i tartej bułki, się miesza, kulga w mące i gotuje delikatnie na sicie w osolonej wodzie, żeby podrasować flaczki. Ale nie jest łatwo o kość szpikową, o łój takoż.

  18. No pięknie, ale gałka musi być!;)

  19. Nie jadłam nigdy flaczków – stoję jedną nogą w marzeniach na temat takich doświadczeń, a drugą w radosnym wegetarianizmie. Nie wiem, co te ze mną będzie. Wiem! Popróbuje mięsnych specjałów, których nie jadłam, a później zostanę wege – chyba że zatęsknię za flaczkiem??? 😛

  20. cthulhu, gdzie cię diabli ponieśli na tak długo? wracaj natychmiast i gotuj!!!!!!

  21. sprytne:) pozdrawiam

  22. Gdzie można kupić taką figurkę? 🙂

Skomentuj :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: