RSS

Kurczak w czerwonym curry

Posted on

Dotychczas skupialiśmy się na daniach w stylu „dużo, smacznie, prosto”. Tym razem jednak, drogi czytelniku, przygotujesz coś bardziej fensi, coś, czym możesz np. zaimponować nowopoznanej kobiecie. Dziś dopiero uczysz się jej ciała; za kilka miesięcy ona wyrwie ci serce, przeżuje, wypluje i porzuci jak chorego szczeniaczka w przydrożnym rowie. Na miłość nie ma rady; uderza znienacka, jak TIR na pełnej kurwie. Nie uprzedzajmy jednak nadciągającej katastrofy: jest piękny dzień, jesteś pełen nadziei i chcesz upichcić wybrance coś pysznego 🙂 To, czego nie zjecie podczas romantycznej kolacji, zamrozisz na później w praktycznym pojemniczku. Po wielu, wielu dniach, robiąc porządki w zamrażalniku, nagle zaniesiesz się cichym płaczem.

Robicie razem zakupy w ulubionym hipermarkecie. Kupujecie ryż, półkilogramowy filet z piersi kurczaka, 400-mililitrową puszkę mleczka kokosowego, słoiczek czerwonej pasty curry (np. Thai Heritage), słoiczek sztucznego miodudwie paczki mrożonej mieszanki chińskiej. Jeśli naprawdę kochasz, dokładasz do koszyka świeżą trawę cytrynowąpędy bambusa w zalewie.

Rozdzielacie się, żeby sprawniej zebrać produkty. W pewnym momencie skręcasz w alejkę i widzisz swoją ukochaną tak, jak gdybyś widział ją po raz pierwszy. Stoi przy półce z makaronami, ma zamyśloną twarz. Twoje serce na chwilę gubi rytm. Ta chwila, twój wzrok prześlizgujący się po jej sylwetce, twoje radosne niedowierzanie własnemu szczęściu — powrócą do ciebie wielokrotnie podczas bezsennych nocy, gdy szeroko otwartymi oczami będziesz wpatrywał się w sufit.

Trawie cytrynowej obcinasz czubek i wiecheć (słyszałeś kiedyś o mentalnej kastracji? to jeszcze usłyszysz). Z pozostałej części zdejmujesz i wyrzucasz wierzchnią warstwę, resztę kroisz na wąskie krążki, przesmażasz delikatnie na oleju, wrzucasz z patelni do garnka.

Pogwizdując wesoło, kroisz kurczaka na małe kawałki swoim wiernym nożem typu pikutek. Tym samym, którego ostrze będziesz tyle razy kontemplował w nadchodzącym czasie czarnej, zimnej samotności.

Kurczaka lekko przesmażasz i wrzucasz do garnka. Za nim podąża mieszanka chińska. Dla twojej ukochanej najlepsza, najdroższa: Bonduelle po 6,59. Dorzucasz pędy bambusa i pastę, dolewasz dwie-trzy łyżki miodu i mleczko kokosowe. Kiedy ona już odejdzie, z zapasów mleczka i wódki Złoty Kłos będziesz przyrządzał sobie polskie Malibu.

Mieszasz wszystko w garze, podajesz jej z białym ryżem, czerwonym wytrawnym winem i wyrazem twarzy potulnego pieska, który pyta swojej pani, czy był grzeczny. Byłeś grzeczny, piesku, odpowiada i wpatruje się w ciebie tymi swoimi dwoma stalowoszarymi migdałami, a jej obraz wypala ci się właśnie teraz pod czaszką, w tym miejscu, do którego wędrują oczy, gdy je zamykasz. Będzie tam na ciebie czekał, gdy będziesz uwodził fałszywe blondynki. Gdy alkohol przestanie cię upijać i zacznie powodować tylko drżenie ramion i gubienie oddechu. Gdy co rano będzie cię budzić wypowiadane na głos jej imię. Kiedy w końcu blizna zarośnie, a serce zamieni się w kamień.

Reklamy

24 responses »

  1. Cthulhu nie wygląda już tak przerażająco jak powinien na czarno białym zdjęciu… Prawdę mówiąc w ogóle słabo wygląda, bo niewiele widać…

  2. @anif
    „Prawdę mówiąc w ogóle słabo wygląda, bo niewiele widać”

    Obejrzyj się za siebie, zobaczysz Go wyraźnie.

  3. #niechmniektośprzytuli

  4. osz ty, blogasek ma nawet wersję mobilną. pełna profeska…

  5. heh, ale po skomentowaniu przerzuca do pełnej.

  6. „Mieszasz wszystko w garze, podajesz jej z białym ryżem”. Ookej, ale brakuje orientacyjnej informacji, jak długo trzeba mieszać. Ma zostać chrupkie? Rozleźć się w pożywną paciaję? Intuicja i rudymentarna znajomość chińskiego żarcia podpowiada, że krótko, niemniej to co jest poobiednią drzemką dla Przedwiecznego, bywa eonami dla śmiertelników.

  7. Piękno i dobro, panie redaktorze. Samo życie.

  8. Wkroiłem do potrawy trochę swoich włosów. Teraz suka mnie nie opuści.

    Can you feel me?
    Can you feel me inside of you?

  9. Zadumany Cthulhu nad strzępem kurczaka rozczula 🙂
    Tekst zasmuca 😦
    Ale danie zapowiada się bardzo przyjemnie 🙂 Trzeba wypróbować na rodzinie 🙂

  10. szatańskiemajtki

    Takie danie może być dobre tylko z szatańskim tofu zamiast kurczaka! 🙂

  11. @Czesio
    ” Teraz suka mnie nie opuści.”

    Waht

  12. Hmmm, a może być miód nie sztuczny?

  13. Pewnie może, ale ja się brzydzę naturalnymi produktami spożywczymi.

  14. Naturalne produkty są niewiadomego pochodzenia. A fe.

  15. Pingback: Krwawe flaki « Gotuj z Cthulhu

  16. Złoty Kłos! Przywołuje wspomnienia z młodości…

  17. Roooobi wraaaażenie 😉
    Ale dlaczego nei ma dalszych przepisów?

  18. Cthulhu przysnął. Ale niebawem gwiazdy ustawią się właściwie, przebudzi się i upiecze jakąś pizzę.

  19. wojda_światów

    Czym można zastąpić kurczaka? Jestem wegetarianką.

  20. Umm…. Czy jadasz ludzi? Jeśli wyrażą na to zgodę?

    Jeśli nie, to myślę, że kurczaka można po prostu wyłączyć z przepisu, sama mieszanka chińska też jest z tym fajna. Może kiełki, tofu?

  21. Jadam, ale jedynie z nieuprzemysłowionych terenów, i tylko jeśli zbiorę ich przy pełni księżyca. Stąd wegetarianizm to raczej konieczność niż preferencja – spłachetki ziemi nietkniete cywilizacją kurczą się w oczach. Smutek, żal.

  22. Pingback: Krem z dyni po tajsku « Gotuj z Cthulhu

Skomentuj :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: